czwartek, 28 maja 2015

Pan Hilary zgubił okulary


błękitne okulary Optopro | okulary w panterę H&M | okulary szaro - brązowe i niebieskie I am 

zdjęcia: matkapollka 

Wyobrażacie sobie wyjście z domu bez okularów przeciwsłonecznych? Ja nie. Zwyczajnie z nadejściem wiosny (choć zimną też mi się zdarza nosić okulary), niemalże królują one na moim nosie do czasu, aż częściej niebo jest szare, a wszystkie marzenia sprowadzają się do tropików przepełnionych ciepłem. I z pewnością nie chodzi o ciepło, które oddaje ziemia.
Moja kolekcja jest nieco liczniejsza niż ta ze zdjęć, ale z okularami jest jak z ulubioną torebką, spódnicą, czy bransoletką - ma się swoich faworytów. Dobrze jest też znaleźć model, w którym czujemy się najlepiej i ja swój model odkryłam już ponad 2 lata temu.
Oczywiście okulary chronią moje oczy przed promieniami słonecznymi, pozwalają unikać spojrzeń prosto w oczy obcych mi osób, a także zakrywają taksowanie wzrokiem przechodniów na ulicy, czy w autobusie (robię, to nieświadomie, ale zawsze po fakcie dowiaduję się, że znów zjechałam kogoś wzrokiem; wybaczcie jeśli któregoś dnia i Was to spotka, no chyba, że uderzy mnie źle dobrana torebka czy buty, wtedy się strzeżcie! :D ). Okulary także są moim uzupełnieniem stylizacji, czyli tak naprawdę, wszelkie funkcje, jakie spełniają, nie różnią się zupełnie od tych, jak Wy wykorzystujecie je na co dzień. 
Moją standardową regułą przy wyborze okularów do danej stylizacji, jest to, że mają się wyróżniać. Rzadko kiedy dobieram je z intencją wtopienia się w stylizację i stworzenia spójnej całości. Dlatego często stawiam na ciekawe oprawki, czy szkła. Numerem jeden są pantery. Noszę je niemalże do wszystkiego i motyw zwierzęcy na oprawkach nie przeszkadza  mi w łączeniu ich z innymi wzorami, jakie pojawiają się w stylizacji. Bardzo lubię też niebieskie oprawki i szkła, bo potrafią każdej stylizacji nadać charakteru, no i wiadomo, że szaleję za tym, co niebieskie, zatem jest to oczywisty wybór. Nie będę ukrywała, że z chęcią zobaczyłabym w swojej kolekcji jeszcze kocie oczy z masywnymi beżowymi oprawkami. To byłby hit! ;)
Wpis powstał we współpracy z marką Optopro.

poniedziałek, 25 maja 2015

harcerka

koszula nn | spódnica Mango | torebka Pimkie | buty Deezee


- Wyglądasz jak harcerka. - wypalił do mnie mój 13-letni brat przy obiedzie. - Cała jesteś na zielono, jak w mundurze. - kontynuuje.
- No bo to taki militarny styl.
- Mi się podobają czarne rajstopy i mega krótkie spodenki.
- Niestety, ale Twoja siostra jest już za stara na takie zestawy.

I tak, chyba pierwszy raz w życiu padły z moich ust takie słowa. Przepiszę je jeszcze raz "Twoja siostra jest za stara na takie zestawy."
Czujecie się staro? Ja osobiście nie. Czuję się dojrzalsza, to z pewnością. Ale młodość to nie cyferki, a stan ducha. Nasze podejście do życia. Przez 22 wiosny chodzę z uśmiechem na twarzy, który potrafią wywołać naprawdę totalnie niespodziewane sytuacje. Śmieszy mnie wiele głupkowatych zdarzeń, śmieszą mnie niemowlaki, amerykańskie komedie (choć bardziej wolę te francuskie), śmieszą mnie głupie miny M. i śmieszą mnie opowiadane suchary. Mało tego, zalewam się niemalże do łez. Mówią, że uśmiech to najpiękniejsza ozdoba kobiety. To najpiękniejsza ozdoba każdego, budząca pozytywne emocje u odbiorcy. Ale choć uśmiech jest niezmienny, wiele przez ten czas się wydarzyło. Czas, który bez wątpienia jest jednym z najważniejszych w naszym życiu. To czas, w którym dorastamy i kreujemy siebie. Zdobywamy nowe doświadczenia, uczymy się wiele rzeczy, poznajemy ludzi, poznajemy się na ludziach, poznajemy się na sobie. Jesteśmy w stanie już określić, co lubimy jeść, czy wolimy kawę, czy herbatę, która pora roku jest naszą ulubioną, co nam daje kopa i nakręca do życia, co jest naszą prawdziwą pasją i jaki jest nasz styl. Styl nie tylko ubierania się, ale i bycia. To przychodzi z wiekiem, przechodząc w międzyczasie tysiące zmian w podstawówce, gimnazjum i liceum. Przechodzimy przez etap naśladowania rówieśników, wchodząc w etap, w którym w końcu zaczynamy myśleć sami, co nas prowadzi do dążenia do indywidualności. Dostrzegamy swoje wady i zalety. Swój potencjał dający możliwości rozwoju w danym kierunku i spełnianiu się. I ja myślę, że jestem na tym etapie, zaczynam się powoli stabilizować. Nie mówię, o zakładaniu rodziny, choć nikomu tego nie bronię w tym wieku, każdy dorasta do tego w odpowiednim dla siebie czasie. Mam na myśli to, że wiem, co jest dla mnie właściwe, co lubię robić, czemu lubię poświęcać mój wolny czas, co chcę w życiu zobaczyć, co chcę osiągnąć. To jest wiek, w którym decyzję podejmuję samodzielnie, a gdzie mnie one zaprowadzą? Zobaczymy. Oby pogoda ducha, radość z życia i ta chęć ciągłej zabawy, szaleństwa, mnie nie opuściła ;)
 

Khaki, skóra i luźna koszula i tyle w temacie. Chyba wyboru tłumaczyć nie muszę ;) 
Czy ubranie się w ciemne kryjące rajstopy i MEGA krótkie szorty to zbrodnia (mając 22lata)? Oczywiście, że nie! Jeszcze dwa late temu śmigałam tak na Coke'u, ale mój styl też ewoluował. Mówiąc "za stara", chodzi mi o fakt, że dojrzałam do czegoś innego, właściwego w moim odczuciu. A czy ubiorę jeszcze kiedykolwiek szorty i czarne rajstopy? Pewnie tak, w końcu w planach mam Opener'a! I to jedna z niewielu okazji, kiedy znów chciałabym się BYĆ nastolatką. Na chwilę, podkreślam, NA CHWILĘ, wrócić do liceum. Ponownie nabić licznik, bo te beztroskie dni powoli skreślam w kalendarzu, nieubłaganie zbliżając się do momentu, w którym będę zdana w 100% sama na siebie ;)

środa, 20 maja 2015

the devil's in the detail

sweterek F&F (sh) | spódnica Mohito | szal, torebka, buty Zara

zdjęcia: matkapollka

Kolejny raz maksi. Przepraszam, kusiła, ale obiecuję, w następnym wpisie górę wezmą krótkie długości.
Pierwotnie ten zestaw miał się składać jedynie ze sweterka, spódnicy, torebki i butów. Tak, JEDYNIE, choć część z Was może powiedzieć, że to przecież już prawie całość. No właśnie, prawie robi wielką różnicę. Nie przypadkowo tytuł brzmi "diabeł tkwi w szczegółach" (czcionka nie posiada polskich znaków stąd też padło na język angielski). Gdy stanęłam w tym zestawie przed lustrem, bez szala i bransoletek, wierzcie mi, to był ŁADNY zestaw, dzięki kolorystyce (jedno z moich ulubionych połączeń, duża zasługa bzu) i zróżnicowanym fakturom, jednak brakowało mu tego czegoś. Szału nie było i pojawił się w chwili nałożenia bransoletek. Nie sądziłam, że czasem tak mały element jest w stanie "zrobić" stylizację. Jednak jak się okazuje szal zagwarantował jeszcze lepszy efekt. Chwycony w biegu przy wyjściu z pokoju, tak na wszelki wypadek, jakby było mi zimno (nie mogłam znaleźć odpowiedniego okrycia na wierzch) okazał się strzałem w 10! I choć nie przepadam za połączeniami ciemnych kolorów, jak np. czarny z granatem, czy butelkowa zieleń również z granatem, to w tym przypadku nie odczuwam zgrzytu (dużą rolę odgrywa tu delikatny fiolet sweterka). Takim sposobem powstał kolejny zestaw "awaryjny" na gorsze dni i brak weny, a także stylizacja, obok której ciężko przejść obojętnie ;)

niedziela, 17 maja 2015

Bez

 koszula Mohito | spódnica Allegro | szpilki Aldo | torebka Pimkie

zdjęcia: matkapollka

... ściemy. 100% mnie, choć te pastelowe kolory mogą nieco budzić u niektórych wątpliwości (czasem sama zastanawiam się, czy "nie nawiedzę pasteli" powinno być tak często wymawianym przeze mnie zdaniem). Ale prawda jest taka, że ta stylizacja składa się z trzech elementów, z jakich możecie kojarzyć mój styl i z pewnością właśnie te trzy elementy w dużej mierze go budują. Zatem, co my tu takiego mamy? Są kolory i są wzory, i bez nich nie wyobrażam sobie całego przemysłu modowego. Z pewnością wyznawcy minimalizmu i klasycznej gamy kolorystycznej (czerń, biel, szarości i beże) mnie zjedzą, ale w moim odczuciu te dwa elementy dają poczucie oryginalności danym rzeczom, czy stylizacjom. Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. Pierwsza - stylizacja powyżej cała w czerni. I tu miłośnicy czerni pieliby z zachwytu, gdzie ja narzekałabym, że wieje nudą i powtarzalnością. Szaleństwo powyższej propozycji tkwi w dopasowaniu kolorystyki spódnicy i butów do kolorystyki koszuli, a także kombinacji ptasiego nadruku z paskami na szpilkach. Druga sytuacja - wyobraźcie sobie typową sukienkę New Look, jakie Dior wpuścił na rynek w 1947. I teraz, jedna cała czarna, druga uszyta z barwnego materiału o kwiecistym motywie lub cała wyszyta kwiatami. Osobiście zwróciłabym uwagę na te drugą. Byłaby charakterystyczna i nietypowa. Doceniłabym kunszt projektanta i jego wyobraźnię, wizję na daną kreację. Z pewnością gdybym zobaczyła ją na żywo, przykleiłabym się do gablotki, w której tenże cudowny eksponat byłby wystawiany. Często brak mi słów, gdy muszę opisać piękno danego projektu, czy sesji (oczywiście w przypadku użycia kolorów i wzorów). I choć wiem, że moje słownictwo nie jest bogate w stopniu, w jakim bym chciała, to nie jest to jedyny powód sprawiający, że staje się to dla mnie pewnego rodzaju trudnością. Takich kreacji zwyczajnie nie da się opisać i wierzcie mi, reporterzy oglądający na żywo pokazy Balenciagi również mieli ten sam problem. Dlatego także widząc czarno - białe sesje modowe czuję się znudzona przy przewracaniu tych 8, czy iluś tam kartek i staram się, jak najszybciej, przejść dalej. Czarno - białe sesje są dla mnie zrozumiałe tylko w jednym przypadku - przy wiodącej geometrycznej tematyce sesji i użyciu tylko tych dwóch, kontrastujących ze sobą barw. Skoro słowa nie potrafią oddać piękna danych projektów, to niech zdjęcia mają swoją zasługę w przybliżaniu nas do znakomitości projektów (choć jak wiadomo i one w 100% nie oddadzą efektu wizualnego).
Ostatnim, a także nieodłącznym elementem charakteryzującym mój styl, są zwiewne rzeczy. Nieważne czy to spódnica, top, koszula, sukienka, czy płaszcz. Rzadko kiedy do mojej szafy trafiają rzeczy o geometrycznym, pudełkowym kształcie, a jeszcze rzadziej obcisłe (typu tuba szczególnie!). Te zwiewne wiodą prym. Dają mi 100% swobody, na której zależy mi każdego dnia. Nie uważam, że lekkie i eteryczne rzeczy odbierają kobiecości, wręcz przeciwnie! Moim zdaniem to, jak w nieoczywisty sposób "pracują" z ciałem, działa bardziej bardziej na zmysły, szczególnie gdy pozostawia się kilka niedopiętych guzików koszuli ;)

środa, 13 maja 2015

sukienka "jednorazowa"

 sukienka H&M | koszula Mohito | torebka Paulina Schaedel

zdjęcia: matkapollka

Nie raz słyszałam, że nałożenie butów i torebki do sukienki to nic skomplikowanego. I jestem w stanie się z tym zgodzić. Nie raz widzę, czy to na ulicy, czy na polskich portalach modowych, dziewczyny w zbliżonych sukienkach wyglądające jak klony. Każda stara się wyglądać lepiej od koleżanki z sieci, a w efekcie końcowym mam wrażenie, że różnią się jedynie kolorystyką. O ile nie uderza mnie to (tak mocno), gdy widzę takie stylizacje na ulicy, to jednak nie będę ukrywała, irytuję się, gdy widzę kolejną taką samą propozycję u kolejnej blogerki. W końcu to od blogerek oczekuje się kreatywności i to one mają być źródłem inspiracji, a jak tu się inspirować, gdy wszystkie, jakby w zmowie, postanawiają tworzyć armię klonów?
Są sukienki maksymalnie uniwersalne, które można nosić na 1000 i jeden sposobów i za każdym razem będą świetnym wyjściem w nagłej sytuacji (w mojej szafie chociażby sukienka z poprzedniego wpisu; na wesele bym w niej nie poszła, ale jest mnóstwo innych okazji,  kiedy mogłaby się sprawdzić idealnie) i są sukienki trudne, osobiście określam je "jednorazowymi". Jednorazowymi, jeśli chodzi o sesję na bloga. Wersję z Conversami, czy balerinami (czyli bardziej sztampowe rozwiązania) pozostawię dla przechodniów mojego miasta, a Wam prezentuję najciekawszą opcję, jaka zaistniała w mojej głowie. Kto wie, może ją jeszcze kiedyś zobaczycie ;)

niedziela, 10 maja 2015

biała strzała

sukienka SoSimply | sweter Monashe | torebka Paulina Schaedel | szpilki Deezee

zdjęcia: matkapollka

Chwilę miałam wyrzut, że zawaliłam Was zdjęciami, ale gdy zobaczyłam na pewnej stronie po 30 zdjęć do każdego wpisu i każde niemalże identyczne, sumienie mam już czyste. Zresztą, to taka mała rekompensata po ostatnim wpisie ;) 
Zastanawiacie się czasem skąd biorą się nazwy blogów osób, które obserwujecie? Maffashion nieraz mówiła skąd pomysł na nazwę jej strony, Jess też jest oczywista. Styloly zdaje się być zrozumiała, jak i Marionetka mody, Po drugiej stronie lustra, Rozalia Fashion, Diane Fashion, Invisiblefashion, Ubrana nie przebrana,  i jeszcze wiele innych tytułów zawierających w sobie człon "moda", "fashion", "komoda", "lustro" i inne, zbliżone, dające jasno do zrozumienia, że jest to blog MODOWY. Ale Neonowa Strzała? Trochę zagadka. Nawet lekkie poczucie lęku, że jak się wejdzie na stronę, to zastanie się sam kicz, bijące po oczach neony i generalnie faszyn from raszyn. Cóż, część może czuć się rozczarowana, część z ulgą pozostaje dalej na stronie. 
Wybierając z Polą nazwę (część z Was może nie kojarzyć Poli, która odeszła z Neonowej we wrześniu zeszłego roku) zależało nam na czymś oryginalnym, przyciągającym uwagę choć na chwilę i nie ginącym w tłumie innych nazw. Ola&Pola Fashion i wiele innych tytułów przeszło nam przez myśl, jednak w dobrym momencie się ocknęłyśmy, że nie tędy droga. 
W efekcie końcowym padło hasło Neonowa Strzała i przyjęło się aplauzem na stojąco. A skąd taka nazwa? Na Poli samochód mówimy Neon, na mój Biała Strzała i połączenie tych dwóch określeń dało nazwę bloga. I dziś na zdjęciach gości Strzała, a zdjęciami zajął się nikt inny, jak Pola. Daleko od Neonowej nie uciekła ;)

czwartek, 7 maja 2015

feel free

 sweter sh | spódnica Allegro.pl | torebka Pimkie | szal H&M | buty Deezee 

Czuje wiosnę, dosłownie czuje ją wszędzie. Delikatnie stara się musnąć moje receptory, ale robi to jednak z tak ogromną siłą, że odczuwam ją doskonale. Daje mi siłę, radość, wigor. Więcej chęci do uśmiechania się, więcej chęci do wychodzenia z domu, więcej chęci do tworzenia. Pobudza moje zmysły. I cholernie cieszę się, że nadeszła. Kocham zimę, całym sercem, ale to wiosna co roku popycha mnie do działania i pokazuje, że mogę więcej. I mogę mniej. Mniej się stresować, mniej przejmować. Żyć i cieszyć się chwilą. I w to właśnie wiosną czuję się wolna. Czuje, że moja dusza jest wolna. Od smutku i przygnębienia. A radość dają mi najdrobniejsze rzeczy, jakie tylko mogą przydarzyć się podczas dnia. Pani Wiosno, fajnie że jesteś, bo dzięki Tobie świat jest piękniejszy, a ludzie stają się lepsi ;)